Archiwum grudzień 2004, strona 1


Dni Dzialan Przeciw Przemocy Ze Wzgledu Na...
Autor: diable
06 grudnia 2004, 15:53
Bez tytułu
Autor: diable
04 grudnia 2004, 23:23

snow patrol - run

Bez tytułu
Autor: diable
04 grudnia 2004, 17:07

bo z dalekim to nie jest tak, ze cos tam kiedys bylo minelo i zimna woda po dachu. daleki byl pierwsza miloscia. daleki byl czasem kiedy; pilo sie wino dzien w dzien za sklepem, do domu wracalo okazjonalnie przebrac ubranie, on dusil mnie pasem do  karate czy judo a ja wbijalam mu widelec w policzek, on calowal sie z najlepsza moja a ja pisalam wiersze, zupki chinskie po ktore palacy inaczej biegal nad ranem, cpn, polonez, wino, fajki, klej, nirvana i pumpkins,ostatnie autobusy, rozpadniete o sciane gitary i zbite szyby, szkola za szkola inna, ucieczki do nikad. fajny to byl czas. swiat krecil sie w jedna a my na sile w druga. w koncu, po jednej drugiej trzeciej kolezance, nie mialam juz sil, choc nie powiem, zeby cos mniej na nim zalezalo przez to. trzeba tu bowiem wziasc poprawke na smarkaczy wiek i pierwsze takie uczucie. wiec wszechswiat zebral sie w sobie i przerzucil mnie tu. out of sight out of mind.

wiec to nei tak ze jest jakis tam. daleki to przyjaciel z dzeicinstwa. to wspomnienie tej szczeniecej wolnosci i kompletnej nieodpowiedzialnosci. znam go wskros i on mnie. bo wtedy czlowiek nie wiedzial jeszcze, ze trzeba sie chowac udawac i budowac fortece. bylo sie jakim sie bylo.

wiec bardzo nawet zaluje ze go nieusciskalam. 

***
the white stripes 'jolene'

Bez tytułu
Autor: diable
03 grudnia 2004, 21:15

zlauje,ze nie usciskalam dalekiego kiedy wyjezdzal

*
i wlasciwie nie wiem czemu nie? bo bylo zimno i stalismy na srodku ulicy? bo byl ka i nie wypadalo usciskac bylego? bo bylo smutno? bo tak w sumie byla to bardzo niezreczna sytuacja? bo nie mialam odwagi? bo po prostu nie ten czas nie to miejsce?

oh lord, won’t you buy me a mercedes...
Autor: diable
01 grudnia 2004, 19:31

musialam poczekac do nowego miesiaca bo az mnie mulilo patrzenie na te wszystkie ah i oh i tak mi zle.

dzieki bogu, ku koncowi zbliza sie sezon ogorkowo-urodzinowy. kurwicy szlo dostac.
od wakacji bylo:
urodziny siostry, urodziny kolezanek x3, urodziny kolegow x1, urodziny ka

no i kompletna nawalnica, czyli urodziny w rodzinie ka:
tata, brat, zona brata, siostra, maz siostry, syn siostry, babcia, ciocia,

niezapominajac o rocznicach:
rocznica slubu rodzicow, rocznica slubu brata, rocznica smierci dziadka,

pozostalo:
dzisiaj - urodziny wujka, w sobote urodziny mamy
no i moje w nastepna niedziele, ktore to oficjalnie zamykaja tegoroczna sesje. uf.

idzie sie zmachac, zadluzyc i przejesc tortami. w rodzinie ka bowiem, wszystkie jakies 'dziny & 'cznice sa okazja do zlotu  rodzinnego w postaci imprezy,obiadow, tortow, salatek, kwiatow, wodki & wogle. fajnie, nie powiem. i milo tak.

jako, ze mam tu tylko braciaka co swietuje w marcu i ojca w styczniu, przed ka bylo baardzo spokojnie. najwazniejsze osoby byly w pl a z reszta tutejszej rodziny blizszych kontaktow nie utrzymuje, tak w sumie to mozna powiedziec, ze zadnych nie utrzymuje. wiec, ten rok byl zdrowym szokiem na tle rodzinnych imprez.

dobrze, ze sie juz konczy ;

ah i jeszcze, przedwczoraj doznalam konkretnego szoku, kiedy grzebiac w polkach ksiegarni znalazlam az dwie (dwie) szukane ksiazki. wojne masloskiej i gnoj kuczoka. zszokowalam sie tak ze az ka zawowalam zeby sie upewnic czy nie majacze. ksiegarnia ta bowiem szczytuje sie w wypozyczaniu tasiemcow jak klanoblebanioewaadam&ska. oprocz tego oczywiscie sa ksiazki o ojcu swietym, popieluszce, senniki i ksiazki kucharskie. shutego narazie dalej niet, ale sie znajdzie. no wiec zaczelam od wojny, w ktorej pani masloska tak wciaga, ze jestem juz 3/4 skonczona. po pierwszym szoku i obyciu ze stylem, wychodzi z tego niesamowity kawal dobrej prozy.

***

zyciowa, co tobie? wez ty no co ty nie rob jaj i wracaj. sie nie przejmuj, sie nie daj i mowie wroc. juz juz. nie rob scen.

***